Jak wpadamy w długi czyli o tym, że każdy może zostać dłużnikiem

Jak wpadamy w długi czyli o tym, że każdy może zostać dłużnikiem
Jak wpadamy w długi czyli o tym, że każdy może zostać dłużnikiem

Jeżeli wydaje Ci się, że długi to nie Twój problem, nie dotyczy to Ciebie, masz co prawda 2-3 kredyty ale pracujesz, zarabiasz, spłacasz w terminie, uważasz że “długi trzeba spłacać”, może nawet gardzisz dłużnikami, którzy unikają spłaty swoich zobowiązań – to jest to artykuł, który musisz przeczytać. Jeżeli już jesteś w tarapatach, to prawdopodobnie poniżej odnajdziesz też siebie…

Podczas dwóch i pół roku roku naszej dotychczasowej działalności przyjęliśmy do obsługi ponad 3 500 spraw, ale w tym samym czasie wymieniliśmy ponad 40 000 maili z dłużnikami i ich rodzinami. Poznaliśmy niezliczone historie zwykłych – niezwykłych ludzi, którzy na skutek przeróżnych zdarzeń muszą zmierzyć się z problemem zadłużenia. Nasze doświadczenie pozwoliło nakreślić pewne najczęściej występujące sytuacje, będące przyczyną problemów z długami.

Statystyka

Wbrew obiegowej opinii, z naszego doświadczenia wynika, że Polacy nie zadłużają się ponad miarę, a przynajmniej rzadko kiedy jest to przyczyną problemu. Częściej jest  to skutek pewnych zdarzeń, ale przyczyny są zupełnie inne. W mojej ocenie, w zdecydowanej większości Polacy zadłużają się świadomie i rozsądnie. Sprzyja temu system bankowy i weryfikacja kredytobiorcy, która nie pozwala na nadmierne zadłużenie (poza przypadkami gdy bank udziela kredytu w oparciu o historię rachunku i historię kredytową, bez analizowania szczegółowo zdolności kredytowej) co powoduje, że banki generalnie nie dopuszczają do nadmiernego zadłużenia. Taka osoba nie korzysta także z chwilówek, ponieważ nie ma takiej potrzeby. Kredyty w znacznej mierze wykorzystywane są na podstawowe potrzeby życiowe: zakup mieszkania, remont, zakup samochodu, leczenie najbliższych, zakup wyposażenia domu, rzadziej wakacje czy inne przyjemności. Oddzielną grupę stanowią przedsiębiorcy, którzy kredytują się aby rozwijać biznes lub przeciwnie – korzystają z finansowania bankowego gdy w biznesie idzie gorzej i chcą przetrzymać cięższy okres. Do tego momentu wszystko jest w porządku i nic nie wskazuje, że wkrótce wszystko się zmieni.

Spłacałem wszystko w terminie, aż do momentu gdy…

Utrata pracy

Nawet najlepszą posadę można stracić z dnia na dzień. Budżetówka, państwowe przedsiębiorstwo czy też duża korporacja. Dziś zarabiasz 5 000zł, jutro trzymasz wypowiedzenie w ręku. Redukcja etatów, upadłość pracodawcy, fuzja, zmiany polityczne czy gospodarcze – na żaden z tych czynników nie masz żadnego wpływu, ale stajesz się jego ofiarą. Najlepszym przykładem są same banki, które w ostatnich latach po połączeniach, przejęciach lub wycofaniu się z rynku zwolniły tysiące osób. Kiedy 10 lat temu brałeś kredyt hipoteczny zakładałeś, że jeżeli zwolni Cię jeden bank – znajdziesz pracę w drugim albo trzecim. Założenie pozornie właściwe – okazało się błędne. Miesiąc, dwa, spłacasz z oszczędności, później bierzesz kredyt na dochody żony albo na podstawie historii wpływów, spłacasz kolejne kilka miesięcy, później żaden bank nie chce dać, bierzesz chwilówkę, jedną, drugą… katastrofa gotowa. A zaczęło się od tego, że Twój pracodawca postanowił zwinąć manatki.

Kredyt dla rodziny

Bardzo częsta jest sytuacja, ktoś z rodziny potrzebuje pomocy, często rodzice albo dzieci, czasem brat, rzadziej przyjaciel. A jakim będziesz człowiekiem jeśli nie pomożesz najbliższej rodzinie? “Weź dla mnie kredyt, a ja będę go spłacał, o nic nie musisz się martwić”. Spłacają, niestety często tylko pewien czas, później nagle urywa się kontakt, nawet z rodzicami. Z powodu pieniędzy rozpadają się rodziny, a najgorzej i tak wychodzi na tym wszystkim “dłużnik“, który nie zobaczył z tych pieniędzy ani złotówki, a teraz to on ma problem z windykacją, sądem i komornikiem, tylko dlatego, że chciał pomóc.

Choroba
Choroba najbliższych oznacza nagłe wydatki
Choroba najbliższych oznacza nagłe wydatki

Modelowa sytuacja: małżeństwo, dwójka dzieci. On – umowa na etacie, 2 500 zł netto, ona – umowa zlecenie – 1 300zł netto. Razem 3 800 zł netto. Kredyt hipoteczny z ratą 1 400 zł, do tego gotówka z ratą 400 zł. Spłacane terminowo, aż do momentu wypadku/choroby męża. Poukładana, stabilna sytuacja, z dnia na dzień całkowicie się zmienia. Mąż traci pracę, nie może podjąć nowej, rodzina zostaje z dochodem 1300 zł netto, co wystarczy na opłacenie czynszu i rachunków za media i zostaje ledwie kilkaset złotych na jedzenie. Wypadkowi wcale nie musi uleć główny żywiciel rodziny. Często zaczyna poważnie chorować dziecko, lub rodzice w podeszłym wieku. Wiemy jak działa nasza służba zdrowia, konieczna jest prywatna diagnostyka, leczenie, rehabilitacja, leki, itd. Potrzeba na to niemałych środków, trzeba zaciągnąć kredyt, czasem dwa, może jeszcze chwilówka. Pieniądze się nie liczą, walczymy o życie lub zdrowie najbliższych. Czasem wygrywa się walkę z chorobą, czasem przegrywa, a zadłużenie zostaje i szybko daje o sobie znać.

Rozwód

Rozstanie to najczęściej proces długotrwały, ale nawet mając rok czasu na poukładanie spraw nie wystarczy, aby pozbyć się kredytu we frankach, gdy kwota do całkowitej spłaty dwukrotnie przekracza wartość nieruchomości. Ktoś zostanie z mieszkaniem i kredytem, najgorsze że druga strona zostanie tylko z kredytem i zapewnieniami współmałżonka, że bierze mieszkanie i będzie spłacał kredyt. Zazwyczaj nie trwa to dłużej niż rok – dwa, po czym nagle okazuje się że kredyt nie jest spłacany, a na kontach i wynagrodzeniu pojawia się komornik. Jeszcze gorsze są sytuacje, w których jeden z małżonków wychodzi z domu “po bułki”  i już nie wraca. Po kilku dniach okazuje się, że postanowił rozpocząć nowe życie, wyjechał za granicę i układa sobie życie na nowo, zostawiając rodzinę, dzieci, z dnia na dzień. Paradoksalnie, takie postępowanie nie dotyczy wyłącznie mężczyzn, proporcje są bardzo zbliżone.

Śmierć

Wróćmy do naszej modelowej rodziny, z tą różnicą, że mąż lub żona umiera. Wypadek samochodowy, zawał, udar, zator, nowotwór. Koszmarna sytuacja, utrata najbliższej osoby, ogromna trauma i jednocześnie utrata części dochodu, podczas gdy wszystkie zobowiązania pozostają bez zmian. Jak żona, która nagle zostaje sama z dwójką dzieci, z ogromną traumą, ma opłacić kredyt hipoteczny, gotówkę utrzymać siebie i dwójkę dzieci?

Biznes

Osobną grupę dłużników stanowią przedsiębiorcy. Ryzyko występujące u nich jest jeszcze większe, ponieważ oprócz wszystkich w/w czynników dochodzi cały szereg kolejnych. Najczęstsze jakie obserwujemy to:

Kredyt na ratowanie firmy

Każdy kto kiedykolwiek prowadził własną firmę i naprawdę się temu poświęcał, zrobi wszystko aby w kryzysowej chwili ratować swój biznes. Najczęściej konieczne jest dodatkowe finansowanie. Jeden, drugi, trzeci kredyt, żeby przetrwać kolejne miesiące, przecież w końcu musi się odbić, przyjdzie sezon, sytuacja się poprawi. Czasem się nie poprawia, czasem przychodzi sezon, który jednak znów kiedyś się kończy i problem pojawia się ponownie. Kredyty firmowe często są znacznie wyższe niż konsumenckie, dlatego tutaj upadek bywa szybki i bolesny, nie pomogą nawet chwilówki. Ktoś może powiedzieć, że mógł nie próbować, nie ratować, odpuścić od razu, ale co wtedy? Czy Ty też zrezygnowałbyś z ratowania czegoś co tworzyłeś ostatnie 5 lat, co traktujesz jak własne dziecko? I co dalej, hipotekę trzeba przecież spłacać, a dzieci muszą coś jeść. Droga jest prosta, ratujemy – tyle tylko, że często się to nie udaje.

Kredyt na rozwój firmy

Kiedy idzie dobrze przez kilka lat, zastanawiasz się, czemu miałoby nie pójść jeszcze lepiej. Chcesz otworzyć nowy punkt, dokupić kilka samochodów lub poszerzyć asortyment. I jeżeli jesteś dobrym przedsiębiorcą, powinno Ci się udać. Niestety czasem nawet gdy nie popełnisz żadnego błędu, możesz zbankrutować, a kredyty na rozwój będą przysłowiowym gwoździem do trumny. O tym jednak nieco później.

Jestem dłużnikiem, choć nigdy nie brałem kredytu

Wiele razy pisaliśmy, że to możliwe i wielokrotnie prosiliście aby rozwinąć tę myśl. Dziś jest na to właściwy moment, spotykamy bowiem na swojej drodze wiele udokumentowanych przypadków, w których ktoś staje się dłużnikiem zupełnie bez swojej winy, nawet nigdy nie biorąc ani jednego kredytu. Wydawać by się mogło niemożliwe, a jednak. Oto kilka przykładowych sytuacji, w których jest to możliwe.

Spadek

Samo słowo spadek ma konotacje raczej pozytywne, wiele osób marzy o spadku po wujku z Ameryki, który odmieniłby ich życie. Faktycznie spadek potrafi odmienić życie, nie zawsze jednak w oczekiwany przez nas sposób. Śmierć bliskiej osoby zawsze jest traumatycznym przeżyciem, bardzo często ostatnim o czym myślimy jest załatwianie formalności spadkowych. W ten sposób wiele osób pozostając biernym dziedziczy długi, które na zawsze odmieniają ich życie, wywracając je do góry nogami. Małym pocieszeniem stała się ustawa, która weszła w życie 17 października 2015 r., której głównym punktem była zmiana zapisu mówiącego o tym, że brak oświadczenia spadkobiercy w przedmiocie przyjęcia lub odrzucenia spadku w terminie 6 miesięcy od powołania do spadku, traktowany jest jako przyjęcie spadku z dobrodziejstwem inwentarza, czyli z ograniczeniem odpowiedzialności za długi do wysokości odziedziczonego majątku. Wcześniej w przypadku braku złożenia stosownego oświadczenia w terminie, długi dziedziczone były w całości, bez względu na wysokość majątku jaki również podlegał dziedziczeniu. Dostając w spadku długi na pół miliona złotych można nie tylko stracić swój dotychczasowy majątek, można stracić całe życie. Znamy przypadki gdzie dzieci nie miały pojęcia o tym, że ich rodzice od lat żyją na kredytach, mają ich kilkadziesiąt, tyle samo chwilówek i pożyczek pozabankowych, dlatego nieświadome nie składały żadnego oświadczenia o przyjęciu spadku z dobrodziejstwem inwentarza. Można by pomyśleć, że zmiana w ustawie rozwiązała problem – nic bardziej mylnego. Powiedzmy, że dziedziczymy długi na 200 000 zł i działkę leśną, rolną lub łąkę o wartości 200 000 zł. Formalnie wszystko jest w porządku, wysokość zadłużenia odpowiada wysokości dziedziczonego majątku, jednak nie ma żadnej możliwości jego spieniężenia i spłaty długów, przez co okazuje się, że jesteśmy 200 000 zł na minusie. Po roku ten dług wynosić będzie już min 230 000 zł z uwagi na same odsetki. Jeżeli wierzyciele pójdą do sądu, a my nie podejmiemy obrony, dojdą koszty procesu i koszty egzekucyjne, co bez trudu może podnieść dług do 250 000 zł, po roku. Brak podjęcia odpowiednich kroków prawnych w chwili śmierci bliskiej osoby lub brak podjęcia stosownej obrony gdy już odziedziczyliśmy długi może być katastrofalny w skutkach.

Kradzież tożsamości
Kradzież tożsamości może oznaczać ogromne problemy
Kradzież tożsamości może oznaczać ogromne problemy

Absolutnie KAŻDY może paść ofiarą kradzieży tożsamości. W jaki sposób? Gubiąc dokumenty, dokonując płatności w internecie, kserując dowód osobisty u operatora telefonii komórkowej czy nawet w banku. Może to oznaczać jedynie wyczyszczenie kont lub co gorsza – zadłużenie, o którym nie masz zielonego pojęcia do czasu, gdy komornik zajmie Twoją pensję i rachunki bankowe. Jako, że nie masz o niczym wiedzy, nie jesteś na to przygotowany, oszczędności Twojego życia na kontach i lokatach mogą w jednej chwili zniknąć, komornik zajmie również Twoje mieszkanie, czy to w kredycie czy nie – egzekucja i tak może być prowadzona. Wydaje Ci się, że da się to szybko wyjaśnić, przecież nie brałeś żadnego kredytu, żadnej pożyczki ani chwilówki, nie wziąłeś 50 telefonów na abonament. To musi się dać odkręcić! Niestety, ale jest to bardzo trudne zadanie. Pierwsze kroki kierujesz do komornika, ten jednak ma ważny tytuł wykonawczy i nie ma nawet prawa zawiesić ani umorzyć egzekucji. Kontaktujesz się z wierzycielem, ten również uważa, że ma prawomocny nakaz zapłaty/wyrok i nie chce współpracować. Co prawda w dokumentach jest zupełnie inny adres do doręczeń niż Twój, dlatego nic nie wiedziałeś ani o kredycie ani o nakazie zapłaty… Przecież bank faktycznie pożyczył “Tobie” kasę, więc teraz chce ją odzyskać. Udajesz się zatem na policje, przecież to jawne oszustwo a Ty jesteś ofiarą. Policja przyjmuje zgłoszenie, dostajesz odpowiedni papier, idziesz z nim do banku i komornika, a ci dalej mają to “gdzieś“. Dopóty, dopóki przestępstwo nie zostanie udowodnione prawomocnym wyrokiem sądu, ani bank ani komornik nie ma obowiązku zawieszać czy umarzać egzekucji. Z punktu widzenia banku to nawet logiczne – w przeciwnym razie każdy mógłby iść na policje, zgłosić podejrzenie popełnienia przestępstwa, zanieść kwit do banku i miałby problem z głowy. Ciebie to jednak nie interesuje, przecież nie podpisywałeś żadnej umowy, nie wziąłeś z tego ani złotówki, a teraz Twoje życie wywraca się do góry nogami! Co dalej? Policja prowadzi postępowanie przygotowawcze, po czym najczęściej z uwagi na niewykrycie sprawcy – umarza je. Co się wówczas dzieje? Nic. Formalnie to Ty pozostajesz dłużnikiem i nie masz ŻADNEJ innej możliwości obrony, niż realny dłużnik, który sam podpisał umowę, otrzymał środki i z jakiś przyczyn zaprzestał spłaty. Stoisz w tym samym położeniu, czyli musisz złożyć wniosek o prawidłowe doręczenie NZ lub wyroku zaocznego i próbować przywrócić sprawę na wokandę, co pozwoli (czasem, bo nie zawsze) pozbyć się komornika, ale jeszcze nie samego długu. W sądzie wygrasz lub przegrasz. Przy klasycznej umowie można powoływać grafologa, można też powoływać szereg innych argumentów których używamy w sporach z bankami, generalnie jakoś się bronić, ale są umowy zawierane telefonicznie, bez podpisu, jak tam udowodnisz, że jej nie zawierałeś?

Zajęcie z ZUS/US

Znów przechodzimy do przedsiębiorców, ponieważ oni jak zawsze są jeszcze bardziej narażeni.

Prowadzenie biznesu wiąże się nieodłącznie z korzystaniem z rachunków bankowych. Przelewy od kontrachentów, od klientów, płatności do dostawców, przelewy do ZUS czy US. Wszystko odbywa się bezgotówkowo i działa idealnie aż do momentu gdy dostajesz powiadomienie o kontroli z US, która jak się szybko okazuje – stwierdza nieprawidłowości i US zajmuje Ci wszystkie rachunki lub coś co dzieje się zupełnie nagle i niespodziewanie – np. US zatrzymuje Ci zwrot VAT, przez co tracisz płynność finansową. Próba uszczelnienia systemu podatkowego może dodatkowo nasilić ten problem, co jest skutkiem ubocznym walki z szarą strefą. W jeden dzień można stracić płynność finansową, co wiąże się z utratą klientów, opóźnieniami w płatności czynszu, opłat, wynagrodzeń, zapłaty za towar czy usługi. Każdy biznes może w ten sposób upaść w ciągu kilku tygodni, ponieważ to Ty musisz udowodnić, że nie ukradłeś, a nie oni Tobie, że jesteś złodziejem.

Wspólnik złodziej

Każdy biznes można położyć, jeżeli osoba, której ufasz zostawi Cię na lodzie. To może się stać po roku, po 5 czy 15 latach współpracy. Znamy przypadki gdy jeden ze wspólników nagle czyści konto i znika gdzieś za granicą, pozostawiając przyjaciela w ogromnych tarapatach. Sytuacja podobna do zajęcia kont przez US, z tą różnicą, że wystawia Cię wspólnik, a nie urząd. Możesz nie mieć żadnego kredytu, leasingu, jeżeli nie masz czym zapłacić za lokal, z czego wypłacić pensji czy kupić towaru – nie przetrwasz.

Zmiany gospodarczo-polityczne

Mówi się, że “na układy nie ma rady”. Na zmiany gospodarcze czy polityczne – także nie. Przykład: jedna decyzja o nałożeniu przez Rosję embarga na polskie mięso spowodowała upadek wielu firm, nie tylko hodujących trzodę chlewną, ale także zajmującą się jej transportem. Są to ogromne zakłady i firmy, zatrudniające dziesiątki, a czasem setki ludzi, które 90, a czasem 100% produkcji przeznaczają na eksport i jedna decyzja może całkowicie położyć firmy działające przez dziesięciolecia. Ktoś powie, że to dotyka bardzo wąską grupę przedsiębiorców. Tak, ale to jeden z tysiąca przykładów. To samo dotyczy innych branż, np. sadownictwa, rolnictwa, energii odnawialnej, różnych gałęzi przemysłu itd itd. Jedna decyzja może zmienić wszystko.

Piramida

Wcale nie piramida finansowa, nie trzeba wykazać się brakiem ostrożności jak klienci Amber Gold aby stracić oszczędności życia. Można stracić znacznie więcej niż nadwyżkę gotówki, bo cały majątek, firmę, rodzinę, zdrowie, a nawet życie. Przykład – autostrady. Dziś jeździmy po Polsce zadowoleni z coraz lepiej rozbudowanej sieci autostrad. Niewiele osób po za tymi, które ucierpiały z tego powodu finansowo pamięta, że:

W 2011r. budowlany chiński smok wycofał się z Polski, porzucając przed Euro 2012 dwa odcinki autostrady A2 między Łodzią a Warszawą. COVEC podpisał z GDDKiA umowy na połowę sumy, którą przewidział inwestor, ale jednocześnie czynił starania o renegocjowanie kontraktów. Gdy Dyrekcja nie zgodziła się dołożyć ani złotówki, Chińczycy zwinęli manatki, pozostawiając na placu budowy setki niespłaconych podwykonawców.

źródło: forsal.pl

Problemy przy budowie autostrad spowodowały problemy tysięcy Polaków
Problemy przy budowie autostrad spowodowały problemy tysięcy Polaków

Wystarczyło, aby jedna, duża firma nie zapłaciła, podwykonawcy nie dostali zapłaty, za pracę którą wykonali, oni nie zapłacili swoim podwykonawcom, oni z kolei nie zapłacili pracownikom, dostawcom, dostawcy hurtowniom, a każdy szczebel ma kredyty, które musi spłacać, każdy szczebel to nie 1 osoba, to firma czyli kilka, a nawet kilkaset osób, a te kilkaset osób ma rodziny, które też mają kredyty, to ogromna piramida, gdzie wystarczy, że nie zapłaci jeden, a skutki tego odbijają się na tysiącach.

Podsumowanie

Do każdej z w/w sytuacji mógłbym przytoczyć niezliczoną ilość maili, dokumentów i dowodów. Nie są to też wszystkie możliwości i sytuacje, wybrałem te najczęstsze aby dać Wam szerszy obraz sytuacji przeciętnego dłużnika.

Nie życzę nikomu, aby stał się dłużnikiem. Ja przez to przeszedłem i wiem jak mocno odbija się to na życiu prywatnym, zawodowym, zdrowiu, że nie dotyka to jednej osoby, ale całej rodziny i że może to spotkać dosłownie każdego. Może po przeczytaniu tego tekstu, zastanowisz się chwilę, zanim bezrefleksyjnie napiszesz komentarz w stylu długi trzeba spłacać. Oczywiście, że trzeba, ale tak jak medal ma 2 strony, tak warto czasem posłuchać co jest powodem tego, że ktoś ma długi. Na pewno każdy zasługuje na prawo do obrony siebie i swojej rodziny.

Jeżeli masz podobne doświadczenia, spotkała Cię podobna historia – zachęcam do pozostawienia komentarza. Zapewniam Cię, że nie jesteś sam i że prawdopodobnie możemy Ci pomóc.

 

  • Pan Y.

    Moja bajka zaczęła się kiedy stałem się współwłaścicielem działki na której rodzice pobudowali firmę. Wzięli kredyt i w wyniku zmiany rynku nie byli w stanie spłacać zobowiązań. Ponieważ podpisałem zgodę na zaciągnięcie kredytu stałem się współwłaścicielem olbrzymiego długu. Dalej komornicy, groźby (spłacaj albo wierzyciel złoży sprawę do prokuratury o wyłudzenie i co wtedy?), licytacje mienia, zajęcie mienia, komornicy na pensji, brak możliwości znalezienia dobrej pracy bo i tak przecież zabiorą, napiętnowanie społeczne, utrata bliskiej osoby którą sytuacja przerosła (i nie ma się co dziwić). Pogarda ludzi którzy z jednej strony uważają dłużnika za przestępcę, a z drugiej za ofiarę losu która do niczego się nie daje bo by nie mamy długu…
    Zycie w świadomości że i tak wszystko zabiorą, że i tak do końca życia nic nie będę miał.
    … a przecież nigdy nie brałem kredytu.

    • https://antywindyk.pl/ AntyWindyk

      Niestety tak często bywa.
      Takim osobom jak Pan niejednokrotnie możemy pomóc – prosimy o kontakt przez formularz kontaktowy i przesłanie dokumentów jakie otrzymał Pan od komornika.

  • maciek lepton

    Podoba mi się stwierdzenie, że każdy medal ma dwie strony. Niespłacony podwykonawca ma dzieci i komornik odzyskuje długi właśnie dla tych dzieci.
    Ilekroć więc decydujemy się nie spłacać długów warto pomyśleć o tej drugiej stronie medalu.

    • https://antywindyk.pl/ AntyWindyk

      Dlatego my nie reprezentujemy klientów w sporach z innymi konsumentami, tylko z bankami, firmami pożyczkowymi i funduszami.
      BTW – to nie jest tak że “decydujemy się nie spłacać długów”, to nie jest wybór – po prostu z próżnego Salomin nie naleje.