Jak wpadamy w długi czyli o tym, że każdy może zostać dłużnikiem

Jak wpadamy w długi czyli o tym, że każdy może zostać dłużnikiem
Jak wpadamy w długi czyli o tym, że każdy może zostać dłużnikiem

Jeżeli wydaje Ci się, że długi to nie Twój problem, nie dotyczy to Ciebie, masz co prawda 2-3 kredyty ale pracujesz, zarabiasz, spłacasz w terminie, uważasz że “długi trzeba spłacać”, może nawet gardzisz dłużnikami, którzy unikają spłaty swoich zobowiązań – to jest to artykuł, który musisz przeczytać. Jeżeli już jesteś w tarapatach, to prawdopodobnie poniżej odnajdziesz też siebie…

Podczas dwóch i pół roku roku naszej dotychczasowej działalności przyjęliśmy do obsługi ponad 3 500 spraw, ale w tym samym czasie wymieniliśmy ponad 40 000 maili z dłużnikami i ich rodzinami. Poznaliśmy niezliczone historie zwykłych – niezwykłych ludzi, którzy na skutek przeróżnych zdarzeń muszą zmierzyć się z problemem zadłużenia. Nasze doświadczenie pozwoliło nakreślić pewne najczęściej występujące sytuacje, będące przyczyną problemów z długami.

Statystyka

Wbrew obiegowej opinii, z naszego doświadczenia wynika, że Polacy nie zadłużają się ponad miarę, a przynajmniej rzadko kiedy jest to przyczyną problemu. Częściej jest  to skutek pewnych zdarzeń, ale przyczyny są zupełnie inne. W mojej ocenie, w zdecydowanej większości Polacy zadłużają się świadomie i rozsądnie. Sprzyja temu system bankowy i weryfikacja kredytobiorcy, która nie pozwala na nadmierne zadłużenie (poza przypadkami gdy bank udziela kredytu w oparciu o historię rachunku i historię kredytową, bez analizowania szczegółowo zdolności kredytowej) co powoduje, że banki generalnie nie dopuszczają do nadmiernego zadłużenia. Taka osoba nie korzysta także z chwilówek, ponieważ nie ma takiej potrzeby. Kredyty w znacznej mierze wykorzystywane są na podstawowe potrzeby życiowe: zakup mieszkania, remont, zakup samochodu, leczenie najbliższych, zakup wyposażenia domu, rzadziej wakacje czy inne przyjemności. Oddzielną grupę stanowią przedsiębiorcy, którzy kredytują się aby rozwijać biznes lub przeciwnie – korzystają z finansowania bankowego gdy w biznesie idzie gorzej i chcą przetrzymać cięższy okres. Do tego momentu wszystko jest w porządku i nic nie wskazuje, że wkrótce wszystko się zmieni.

Spłacałem wszystko w terminie, aż do momentu gdy…

Utrata pracy

Nawet najlepszą posadę można stracić z dnia na dzień. Budżetówka, państwowe przedsiębiorstwo czy też duża korporacja. Dziś zarabiasz 5 000zł, jutro trzymasz wypowiedzenie w ręku. Redukcja etatów, upadłość pracodawcy, fuzja, zmiany polityczne czy gospodarcze – na żaden z tych czynników nie masz żadnego wpływu, ale stajesz się jego ofiarą. Najlepszym przykładem są same banki, które w ostatnich latach po połączeniach, przejęciach lub wycofaniu się z rynku zwolniły tysiące osób. Kiedy 10 lat temu brałeś kredyt hipoteczny zakładałeś, że jeżeli zwolni Cię jeden bank – znajdziesz pracę w drugim albo trzecim. Założenie pozornie właściwe – okazało się błędne. Miesiąc, dwa, spłacasz z oszczędności, później bierzesz kredyt na dochody żony albo na podstawie historii wpływów, spłacasz kolejne kilka miesięcy, później żaden bank nie chce dać, bierzesz chwilówkę, jedną, drugą… katastrofa gotowa. A zaczęło się od tego, że Twój pracodawca postanowił zwinąć manatki.

Kredyt dla rodziny

Bardzo częsta jest sytuacja, ktoś z rodziny potrzebuje pomocy, często rodzice albo dzieci, czasem brat, rzadziej przyjaciel. A jakim będziesz człowiekiem jeśli nie pomożesz najbliższej rodzinie? “Weź dla mnie kredyt, a ja będę go spłacał, o nic nie musisz się martwić”. Spłacają, niestety często tylko pewien czas, później nagle urywa się kontakt, nawet z rodzicami. Z powodu pieniędzy rozpadają się rodziny, a najgorzej i tak wychodzi na tym wszystkim “dłużnik“, który nie zobaczył z tych pieniędzy ani złotówki, a teraz to on ma problem z windykacją, sądem i komornikiem, tylko dlatego, że chciał pomóc.

Choroba
Choroba najbliższych oznacza nagłe wydatki
Choroba najbliższych oznacza nagłe wydatki

Modelowa sytuacja: małżeństwo, dwójka dzieci. On – umowa na etacie, 2 500 zł netto, ona – umowa zlecenie – 1 300zł netto. Razem 3 800 zł netto. Kredyt hipoteczny z ratą 1 400 zł, do tego gotówka z ratą 400 zł. Spłacane terminowo, aż do momentu wypadku/choroby męża. Poukładana, stabilna sytuacja, z dnia na dzień całkowicie się zmienia. Mąż traci pracę, nie może podjąć nowej, rodzina zostaje z dochodem 1300 zł netto, co wystarczy na opłacenie czynszu i rachunków za media i zostaje ledwie kilkaset złotych na jedzenie. Wypadkowi wcale nie musi uleć główny żywiciel rodziny. Często zaczyna poważnie chorować dziecko, lub rodzice w podeszłym wieku. Wiemy jak działa nasza służba zdrowia, konieczna jest prywatna diagnostyka, leczenie, rehabilitacja, leki, itd. Potrzeba na to niemałych środków, trzeba zaciągnąć kredyt, czasem dwa, może jeszcze chwilówka. Pieniądze się nie liczą, walczymy o życie lub zdrowie najbliższych. Czasem wygrywa się walkę z chorobą, czasem przegrywa, a zadłużenie zostaje i szybko daje o sobie znać.

Rozwód

Rozstanie to najczęściej proces długotrwały, ale nawet mając rok czasu na poukładanie spraw nie wystarczy, aby pozbyć się kredytu we frankach, gdy kwota do całkowitej spłaty dwukrotnie przekracza wartość nieruchomości. Ktoś zostanie z mieszkaniem i kredytem, najgorsze że druga strona zostanie tylko z kredytem i zapewnieniami współmałżonka, że bierze mieszkanie i będzie spłacał kredyt. Zazwyczaj nie trwa to dłużej niż rok – dwa, po czym nagle okazuje się że kredyt nie jest spłacany, a na kontach i wynagrodzeniu pojawia się komornik. Jeszcze gorsze są sytuacje, w których jeden z małżonków wychodzi z domu “po bułki”  i już nie wraca. Po kilku dniach okazuje się, że postanowił rozpocząć nowe życie, wyjechał za granicę i układa sobie życie na nowo, zostawiając rodzinę, dzieci, z dnia na dzień. Paradoksalnie, takie postępowanie nie dotyczy wyłącznie mężczyzn, proporcje są bardzo zbliżone.

Śmierć

Wróćmy do naszej modelowej rodziny, z tą różnicą, że mąż lub żona umiera. Wypadek samochodowy, zawał, udar, zator, nowotwór. Koszmarna sytuacja, utrata najbliższej osoby, ogromna trauma i jednocześnie utrata części dochodu, podczas gdy wszystkie zobowiązania pozostają bez zmian. Jak żona, która nagle zostaje sama z dwójką dzieci, z ogromną traumą, ma opłacić kredyt hipoteczny, gotówkę utrzymać siebie i dwójkę dzieci?

Biznes

Osobną grupę dłużników stanowią przedsiębiorcy. Ryzyko występujące u nich jest jeszcze większe, ponieważ oprócz wszystkich w/w czynników dochodzi cały szereg kolejnych. Najczęstsze jakie obserwujemy to:

Kredyt na ratowanie firmy

Każdy kto kiedykolwiek prowadził własną firmę i naprawdę się temu poświęcał, zrobi wszystko aby w kryzysowej chwili ratować swój biznes. Najczęściej konieczne jest dodatkowe finansowanie. Jeden, drugi, trzeci kredyt, żeby przetrwać kolejne miesiące, przecież w końcu musi się odbić, przyjdzie sezon, sytuacja się poprawi. Czasem się nie poprawia, czasem przychodzi sezon, który jednak znów kiedyś się kończy i problem pojawia się ponownie. Kredyty firmowe często są znacznie wyższe niż konsumenckie, dlatego tutaj upadek bywa szybki i bolesny, nie pomogą nawet chwilówki. Ktoś może powiedzieć, że mógł nie próbować, nie ratować, odpuścić od razu, ale co wtedy? Czy Ty też zrezygnowałbyś z ratowania czegoś co tworzyłeś ostatnie 5 lat, co traktujesz jak własne dziecko? I co dalej, hipotekę trzeba przecież spłacać, a dzieci muszą coś jeść. Droga jest prosta, ratujemy – tyle tylko, że często się to nie udaje.

Kredyt na rozwój firmy

Kiedy idzie dobrze przez kilka lat, zastanawiasz się, czemu miałoby nie pójść jeszcze lepiej. Chcesz otworzyć nowy punkt, dokupić kilka samochodów lub poszerzyć asortyment. I jeżeli jesteś dobrym przedsiębiorcą, powinno Ci się udać. Niestety czasem nawet gdy nie popełnisz żadnego błędu, możesz zbankrutować, a kredyty na rozwój będą przysłowiowym gwoździem do trumny. O tym jednak nieco później.

Jestem dłużnikiem, choć nigdy nie brałem kredytu

Wiele razy pisaliśmy, że to możliwe i wielokrotnie prosiliście aby rozwinąć tę myśl. Dziś jest na to właściwy moment, spotykamy bowiem na swojej drodze wiele udokumentowanych przypadków, w których ktoś staje się dłużnikiem zupełnie bez swojej winy, nawet nigdy nie biorąc ani jednego kredytu. Wydawać by się mogło niemożliwe, a jednak. Oto kilka przykładowych sytuacji, w których jest to możliwe.

Spadek

Samo słowo spadek ma konotacje raczej pozytywne, wiele osób marzy o spadku po wujku z Ameryki, który odmieniłby ich życie. Faktycznie spadek potrafi odmienić życie, nie zawsze jednak w oczekiwany przez nas sposób. Śmierć bliskiej osoby zawsze jest traumatycznym przeżyciem, bardzo często ostatnim o czym myślimy jest załatwianie formalności spadkowych. W ten sposób wiele osób pozostając biernym dziedziczy długi, które na zawsze odmieniają ich życie, wywracając je do góry nogami. Małym pocieszeniem stała się ustawa, która weszła w życie 17 października 2015 r., której głównym punktem była zmiana zapisu mówiącego o tym, że brak oświadczenia spadkobiercy w przedmiocie przyjęcia lub odrzucenia spadku w terminie 6 miesięcy od powołania do spadku, traktowany jest jako przyjęcie spadku z dobrodziejstwem inwentarza, czyli z ograniczeniem odpowiedzialności za długi do wysokości odziedziczonego majątku. Wcześniej w przypadku braku złożenia stosownego oświadczenia w terminie, długi dziedziczone były w całości, bez względu na wysokość majątku jaki również podlegał dziedziczeniu. Dostając w spadku długi na pół miliona złotych można nie tylko stracić swój dotychczasowy majątek, można stracić całe życie. Znamy przypadki gdzie dzieci nie miały pojęcia o tym, że ich rodzice od lat żyją na kredytach, mają ich kilkadziesiąt, tyle samo chwilówek i pożyczek pozabankowych, dlatego nieświadome nie składały żadnego oświadczenia o przyjęciu spadku z dobrodziejstwem inwentarza. Można by pomyśleć, że zmiana w ustawie rozwiązała problem – nic bardziej mylnego. Powiedzmy, że dziedziczymy długi na 200 000 zł i działkę leśną, rolną lub łąkę o wartości 200 000 zł. Formalnie wszystko jest w porządku, wysokość zadłużenia odpowiada wysokości dziedziczonego majątku, jednak nie ma żadnej możliwości jego spieniężenia i spłaty długów, przez co okazuje się, że jesteśmy 200 000 zł na minusie. Po roku ten dług wynosić będzie już min 230 000 zł z uwagi na same odsetki. Jeżeli wierzyciele pójdą do sądu, a my nie podejmiemy obrony, dojdą koszty procesu i koszty egzekucyjne, co bez trudu może podnieść dług do 250 000 zł, po roku. Brak podjęcia odpowiednich kroków prawnych w chwili śmierci bliskiej osoby lub brak podjęcia stosownej obrony gdy już odziedziczyliśmy długi może być katastrofalny w skutkach.

Kradzież tożsamości
Kradzież tożsamości może oznaczać ogromne problemy
Kradzież tożsamości może oznaczać ogromne problemy

Absolutnie KAŻDY może paść ofiarą kradzieży tożsamości. W jaki sposób? Gubiąc dokumenty, dokonując płatności w internecie, kserując dowód osobisty u operatora telefonii komórkowej czy nawet w banku. Może to oznaczać jedynie wyczyszczenie kont lub co gorsza – zadłużenie, o którym nie masz zielonego pojęcia do czasu, gdy komornik zajmie Twoją pensję i rachunki bankowe. Jako, że nie masz o niczym wiedzy, nie jesteś na to przygotowany, oszczędności Twojego życia na kontach i lokatach mogą w jednej chwili zniknąć, komornik zajmie również Twoje mieszkanie, czy to w kredycie czy nie – egzekucja i tak może być prowadzona. Wydaje Ci się, że da się to szybko wyjaśnić, przecież nie brałeś żadnego kredytu, żadnej pożyczki ani chwilówki, nie wziąłeś 50 telefonów na abonament. To musi się dać odkręcić! Niestety, ale jest to bardzo trudne zadanie. Pierwsze kroki kierujesz do komornika, ten jednak ma ważny tytuł wykonawczy i nie ma nawet prawa zawiesić ani umorzyć egzekucji. Kontaktujesz się z wierzycielem, ten również uważa, że ma prawomocny nakaz zapłaty/wyrok i nie chce współpracować. Co prawda w dokumentach jest zupełnie inny adres do doręczeń niż Twój, dlatego nic nie wiedziałeś ani o kredycie ani o nakazie zapłaty… Przecież bank faktycznie pożyczył “Tobie” kasę, więc teraz chce ją odzyskać. Udajesz się zatem na policje, przecież to jawne oszustwo a Ty jesteś ofiarą. Policja przyjmuje zgłoszenie, dostajesz odpowiedni papier, idziesz z nim do banku i komornika, a ci dalej mają to “gdzieś“. Dopóty, dopóki przestępstwo nie zostanie udowodnione prawomocnym wyrokiem sądu, ani bank ani komornik nie ma obowiązku zawieszać czy umarzać egzekucji. Z punktu widzenia banku to nawet logiczne – w przeciwnym razie każdy mógłby iść na policje, zgłosić podejrzenie popełnienia przestępstwa, zanieść kwit do banku i miałby problem z głowy. Ciebie to jednak nie interesuje, przecież nie podpisywałeś żadnej umowy, nie wziąłeś z tego ani złotówki, a teraz Twoje życie wywraca się do góry nogami! Co dalej? Policja prowadzi postępowanie przygotowawcze, po czym najczęściej z uwagi na niewykrycie sprawcy – umarza je. Co się wówczas dzieje? Nic. Formalnie to Ty pozostajesz dłużnikiem i nie masz ŻADNEJ innej możliwości obrony, niż realny dłużnik, który sam podpisał umowę, otrzymał środki i z jakiś przyczyn zaprzestał spłaty. Stoisz w tym samym położeniu, czyli musisz złożyć wniosek o prawidłowe doręczenie NZ lub wyroku zaocznego i próbować przywrócić sprawę na wokandę, co pozwoli (czasem, bo nie zawsze) pozbyć się komornika, ale jeszcze nie samego długu. W sądzie wygrasz lub przegrasz. Przy klasycznej umowie można powoływać grafologa, można też powoływać szereg innych argumentów których używamy w sporach z bankami, generalnie jakoś się bronić, ale są umowy zawierane telefonicznie, bez podpisu, jak tam udowodnisz, że jej nie zawierałeś?

Zajęcie z ZUS/US

Znów przechodzimy do przedsiębiorców, ponieważ oni jak zawsze są jeszcze bardziej narażeni.

Prowadzenie biznesu wiąże się nieodłącznie z korzystaniem z rachunków bankowych. Przelewy od kontrachentów, od klientów, płatności do dostawców, przelewy do ZUS czy US. Wszystko odbywa się bezgotówkowo i działa idealnie aż do momentu gdy dostajesz powiadomienie o kontroli z US, która jak się szybko okazuje – stwierdza nieprawidłowości i US zajmuje Ci wszystkie rachunki lub coś co dzieje się zupełnie nagle i niespodziewanie – np. US zatrzymuje Ci zwrot VAT, przez co tracisz płynność finansową. Próba uszczelnienia systemu podatkowego może dodatkowo nasilić ten problem, co jest skutkiem ubocznym walki z szarą strefą. W jeden dzień można stracić płynność finansową, co wiąże się z utratą klientów, opóźnieniami w płatności czynszu, opłat, wynagrodzeń, zapłaty za towar czy usługi. Każdy biznes może w ten sposób upaść w ciągu kilku tygodni, ponieważ to Ty musisz udowodnić, że nie ukradłeś, a nie oni Tobie, że jesteś złodziejem.

Wspólnik złodziej

Każdy biznes można położyć, jeżeli osoba, której ufasz zostawi Cię na lodzie. To może się stać po roku, po 5 czy 15 latach współpracy. Znamy przypadki gdy jeden ze wspólników nagle czyści konto i znika gdzieś za granicą, pozostawiając przyjaciela w ogromnych tarapatach. Sytuacja podobna do zajęcia kont przez US, z tą różnicą, że wystawia Cię wspólnik, a nie urząd. Możesz nie mieć żadnego kredytu, leasingu, jeżeli nie masz czym zapłacić za lokal, z czego wypłacić pensji czy kupić towaru – nie przetrwasz.

Zmiany gospodarczo-polityczne

Mówi się, że “na układy nie ma rady”. Na zmiany gospodarcze czy polityczne – także nie. Przykład: jedna decyzja o nałożeniu przez Rosję embarga na polskie mięso spowodowała upadek wielu firm, nie tylko hodujących trzodę chlewną, ale także zajmującą się jej transportem. Są to ogromne zakłady i firmy, zatrudniające dziesiątki, a czasem setki ludzi, które 90, a czasem 100% produkcji przeznaczają na eksport i jedna decyzja może całkowicie położyć firmy działające przez dziesięciolecia. Ktoś powie, że to dotyka bardzo wąską grupę przedsiębiorców. Tak, ale to jeden z tysiąca przykładów. To samo dotyczy innych branż, np. sadownictwa, rolnictwa, energii odnawialnej, różnych gałęzi przemysłu itd itd. Jedna decyzja może zmienić wszystko.

Piramida

Wcale nie piramida finansowa, nie trzeba wykazać się brakiem ostrożności jak klienci Amber Gold aby stracić oszczędności życia. Można stracić znacznie więcej niż nadwyżkę gotówki, bo cały majątek, firmę, rodzinę, zdrowie, a nawet życie. Przykład – autostrady. Dziś jeździmy po Polsce zadowoleni z coraz lepiej rozbudowanej sieci autostrad. Niewiele osób po za tymi, które ucierpiały z tego powodu finansowo pamięta, że:

W 2011r. budowlany chiński smok wycofał się z Polski, porzucając przed Euro 2012 dwa odcinki autostrady A2 między Łodzią a Warszawą. COVEC podpisał z GDDKiA umowy na połowę sumy, którą przewidział inwestor, ale jednocześnie czynił starania o renegocjowanie kontraktów. Gdy Dyrekcja nie zgodziła się dołożyć ani złotówki, Chińczycy zwinęli manatki, pozostawiając na placu budowy setki niespłaconych podwykonawców.

źródło: forsal.pl

Problemy przy budowie autostrad spowodowały problemy tysięcy Polaków
Problemy przy budowie autostrad spowodowały problemy tysięcy Polaków

Wystarczyło, aby jedna, duża firma nie zapłaciła, podwykonawcy nie dostali zapłaty, za pracę którą wykonali, oni nie zapłacili swoim podwykonawcom, oni z kolei nie zapłacili pracownikom, dostawcom, dostawcy hurtowniom, a każdy szczebel ma kredyty, które musi spłacać, każdy szczebel to nie 1 osoba, to firma czyli kilka, a nawet kilkaset osób, a te kilkaset osób ma rodziny, które też mają kredyty, to ogromna piramida, gdzie wystarczy, że nie zapłaci jeden, a skutki tego odbijają się na tysiącach.

Podsumowanie

Do każdej z w/w sytuacji mógłbym przytoczyć niezliczoną ilość maili, dokumentów i dowodów. Nie są to też wszystkie możliwości i sytuacje, wybrałem te najczęstsze aby dać Wam szerszy obraz sytuacji przeciętnego dłużnika.

Nie życzę nikomu, aby stał się dłużnikiem. Ja przez to przeszedłem i wiem jak mocno odbija się to na życiu prywatnym, zawodowym, zdrowiu, że nie dotyka to jednej osoby, ale całej rodziny i że może to spotkać dosłownie każdego. Może po przeczytaniu tego tekstu, zastanowisz się chwilę, zanim bezrefleksyjnie napiszesz komentarz w stylu długi trzeba spłacać. Oczywiście, że trzeba, ale tak jak medal ma 2 strony, tak warto czasem posłuchać co jest powodem tego, że ktoś ma długi. Na pewno każdy zasługuje na prawo do obrony siebie i swojej rodziny.

Jeżeli masz podobne doświadczenia, spotkała Cię podobna historia – zachęcam do pozostawienia komentarza. Zapewniam Cię, że nie jesteś sam i że prawdopodobnie możemy Ci pomóc.

 

  • Marek

    Nie jestem dłużnikiem, nie mam żadnych finansowych zobowiązań, a jednak firma getback stale do mnie wydzwania. Nie przychodzi do mnie również żadna korespondencja. Osoby telefonujące z tej firmy do przybliżenia mi sprawy domagają się podania przeze mnie daty urodzenia. Czy powinienem ją podać, żeby wreszcie dowiedzieć się o co chodzi, czy jest to normalna procedura, czy raczej firma próbuje wyłudzić moje dane? Proszę o radę.

    • https://antywindyk.pl/ AntyWindyk

      Wygląda na to, że nie ma innego wyjścia. Sama data urodzenia nic nikomu nie da aby wykorzystać w jakiś sposób te dane.

  • Leszek Hawro

    Dlaczego w obecnym draństwie wolskim [wcześniej państwie polskim] obowiązujące srawo [wcześniej prawo] za kredyt finansowy udzielony oszustowi, legitymującemu się przywłaszczonym/skradzionym dokumentem tożsamości nie obciąża wyłącznie lekkomyślnego banku, czyli kredytodawcy, lecz pozwala egzekwować nielegalnie zaciągnięty na kogoś dług od niewinnego poszkodowanego???
    Dlaczego ustawodawcy w obecnej wolsce nie uchwalają prawa, i to bezzwłocznie, ociążającego odpowiedzialnością za udzielenie oszustowi kredytu wyłącznie banku, który ma możliwości, więc powinien sprawdzić tożsamość legitymującego się petenta na wnioskowany kredyt???
    Gnębienie i grabienie w majestacie prawa niewinnych ludzi, którzy nie mają nic wspólnego z zaciągniętym podstępnym oszustwem długiem powinno być przez prawo międzynarodowe piętnowane i traktowane jak ludobójstwo, bez żadnego przedawnienia czynu owego gnębienia i grabienia.
    Gnębione i o/grabione ofiary owego oszustwa bankowo-kredytowego powinny dostać zwrot bezprawnie zabranych im dóbr wraz z odsetkami karnymi oraz sowitym odszkodowaniem.

    • https://antywindyk.pl/ AntyWindyk

      Bank ma prawo egzekwować zasądzoną należność tak długo, aż nie zostanie udowodnione prawomocnym wyrokiem sądu że doszło do oszustwa/wyłudzenia i rzekomy dłużnik nigdy nie zaciągał danego zobowiązania. Gdyby było inaczej, każdy mógłby powiedzieć, że to nie on podpisywał umowę, że ktoś mu ukradł dowód i wziął kredyt.
      Swoją drogą – bank jak najbardziej ma prawo i możliwość zawiesić postępowanie egzekucyjne do czasu wyjaśnienia sprawy karnej, ale nie ma takiego obowiązku – a to akurat możnaby zmienić.

  • gie

    Może i mi mogliby Państwo jakoś doradzić…Otóż mama była mocno zadłuzoną osobą. Łącznie na ten moment to ok. 160 000 zł. Dowiedziałam się o dlugach w kwietniu, dlatego już w maju na wszelki wypadek mama dokonała darowizny mieszkania na mnie. Tydzień temu niestety zmarła a ja zastanawiam się czy jest jakiś sposób, abym mogła uniknać jej długów? Ta łączna kwota dzieli się na 3 banki. Wszystko to pożyczki gotówkowe. Największa częśc to ok. 130 000. Doczytałam się już o czymś takim jak skarga pauliańska, jednak znajomi radzą, aby udawać, że nie wiedziałam o istnieniu długów, czekać aż banki zaczną się upominać, nastęnie zrzec się spadku, a jeśli doszukają się tego mieszkania to postarać się zawrzec z bankami ugodę na dużo niższą kwotę. Czy taka sytuacjia jest w ogóle możliwa? Czy nie przysporzę sobie tym jeszcze większych kłopotów? Z góry baardzo dziękuję za pomoc.

    • https://antywindyk.pl/ AntyWindyk

      Sytuacja w jakiej się Pani znalazła jest bardzo indywidualna i wymaga szerszej konsultacji, proszę wysłać w tej sprawie mail do nas na adres: kontakt@antywindyk.pl
      Konieczne są odpowiednie działania.

  • Joanna Janiszewska

    Witam,
    może to, co napiszę, nie będzie pocieszeniem dla osób zadłużonych, ale uświadomi wielu z nich, że w finansową pułapkę można wpaść nawet wtedy, kiedy jest się bardzo uważnym i do tego posiada wiedzę na temat przepisów regulujących kwestie finansowe. Jako były wieloletni urzędnik sądowy i dodatkowo doradca finansowy, też wpadłam w ogromne, jak dla mnie, zadłużenie. Mam zwyczaj czytania wszystkich dokumentów, zanim je odpiszę, a jeżeli mam wątpliwości, nie robię tego, tylko konsultuję się z kimś kompetentnym lub samodzielnie rozsiewam wątpliwości, czytając odpowiednie przepisy. Muszę jednak przyznać, że w naszym prawie wiele jest luk, które można wykorzystać na korzyść lub niekorzyść, a na nieznajomości prawa “żerują” nieuczciwi, którzy doprowadzają głównie uczciwych ludzi na dno. I to Ci uczciwi często krytykują tych zadłużonych, że sami sobie winni, a nawet nie wiedzą, kiedy i w jakich okolicznościach mogą znaleźć się w takim położeniu. Mam dwa przykłady w mojej rodzinie. Nieżyjąca już ciocia została zaproszona na prezentację naczyń znanej na naszym rynku, ale nie do końca uczciwej firmy. Jako osoba starsza, zresztą jedna z bardzo wielu, dała namówić się na zakup prezentowanych produktów, z których zresztą nigdy nie skorzystała, bo spłacając zaciągnięty kredyt, zaczęło brakować na zakup żywności. W konsekwencji ciocia wpadła w chorobę, która doprowadziła ją szybko do śmierci. Nie chciała nikomu mówić o swojej sytuacji, bo było jej wstyd, że jako osoba wiekowa i doświadczona, która innym radziła, wpadła w takie kłopoty. Drugi przykład, który chcę przytoczyć, to sytuacja, w jakiej znalazła się moja mama, zresztą osoba ciągle krytykująca wszystkich zadłużonych i uważająca, że powinno wydawać się tyle, ile się ma, a nawet jeszcze zaoszczędzić na tzw. “czarną godzinę” (mentalność starszych pokoleń, żyjących w zupełnie innej rzeczywistości, niż obecna). Otóż zawierając kiedyś umowę z jednym z operatorów komórkowych, nie doczytała się czegoś, co zostało napisane bardzo drobnym drukiem, a oczywiście usprawiedliwiając zaistniałą sytuację brakiem dobrych okularów, bo ją nie stać z emerytury, chociaż ciężko pracowała przez kilkadziesiąt lat, na ich zakup, a na raty przecież nie weźmie, bo może juta nie doczeka, a dzieci po niej będą musiały spłacać. Za jakiś czas, wiedząc,że ja mam długi i walczę z komornikami, zaprasza mnie na kawę i nieśmiało wręcza pismo od komornika, prosząc o przeczytanie i pomoc, co z tym dalej zrobić. No cóż, okazało się, że to, co zostało napisane tzw. “drobnym maczkiem”, a czego mama dobrze nie przeczytała i pewnie źle zrozumiała, to była umowa na drugi dodatkowy numer telefonu, który tak jak ten pierwszy wykazany w umowie, należało również opłacać, choć się z niego nie korzystało. Mama szybko “ruszyła” swoje zaskórniaki i spłaciła dług, ale ciężko było jej przyznać się do popełnienia oczywistego błędu. Winą obarczyła pracownika sieci, że powinien dać jej do podpisu umowę taką, która by była czytelna, a nie taką, gdzie trzeba czytać przez lupę. Na to ja ze stoickim spokojem i z pewną dozą sarkazmu skomentowałam jej własnymi słowami:”Trzeba było nie podpisywać”, które często słyszałam z jej strony pod swoim adresem. Po tym doświadczeniu mama zmieniła swoje nastawienie do problemu zadłużenia i nawet stara mi się czasem pomóc, czytając zagadnienia prawne dotyczące spraw związanych z zadłużeniem. Teraz przypomniałam sobie jeszcze inny przypadek w mojej rodzinie, gdzie ktoś stracił raz oszczędności przez Leszka Grobelnego, a innym razem ulokował w inny interes, gdzie również stracił. Jak widać na przytoczonych przeze mnie przykładach, bardzo łatwo jest wpaść w długi. Ja sama, choć umiałam doradzać innym w kwestii finansów, obecnie mam poważne kłopoty, ale posiadana wiedza i determinacja pozwalają mi na poradzenie sobie we własnym zakresie z tym problemem, a przy okazji chętnie też doradzam innym w możliwym wymiarze i zakresie.
    Pozdrawiam i trzymam kciuki za dłużników, aby wyszli z kłopotów, a tym, co się szczęśliwie udało nimi nie być, aby nigdy nie znaleźli się w takiej sytuacji.
    Joanna

  • Łukasz

    Sam jestem dłużnikiem odkąd tylko skończyłem 18 lat. Od 3 lat spłacam i będę jeszcze przez kolejne 6… Zaczęło się od tego, że mama chciała bym wziął pożyczkę na prawo jazdy w jednym banki. Wziąłem bo potem miałem pracować w shellu i zapewniała, że będzie spłacać. Oczywiście nagle te pieniądze zniknęły i nie było na prawka a musiałem mieć czym dojeżdżać do pracy i nie miałem nic innego jak rowerem jeździć po ciemku do pracy. Potem przyszły kolejne 2 pożyczki w jednym banku i 3 parabanki, bo oczywiście chciałem jej pomóc bo sama w długi nie wiem jakim cudem popadła i to samo… spokojnie będę spłącała… miesiące leciały, wpłat było coraz mniej, prawka nie miałem… dobrze, żę znalazłem w ten czas inną pracę i mogłem się w miarę pozbierać. Pech chciał, że wypowiedzieli mi umowę w jednej z chwilówek i żeby nie mieć problemów zmuszony byłem wziąć konsolidacyjny kredyt na 5 lat… Więc 3 lata spłacania stracone. Do dnia dzisiejszego mam niestety długi i brak obecnie pracy i prawa jazdy. O pracę ciężko bez prawka każdy wie. Niedługo mi wypowiedzą umowę, bo już będzie zadłużenie przekraczało trzykrotność raty i będę miał pozamiatane… Obecnie mam 24 tys do spłaty… w wieku obecnie 21 lat… Nie ma co – Udany start w dorosłość. Jeśli kiedykolwiek wyjdę z długów, to będę Bogu dziękował, że jeszcze nie zwariowałem. Dobrze, że mam jeszcze dziewczynę, która mi pomaga w miarę możliwości. I morał taki… nie bierz na nikogo kredyt nawet na rodzinie, bo źle się to skończy.

    • https://antywindyk.pl/ AntyWindyk

      Niestety znamy wiele takich i podobnych historii, dziękujemy że się Pan nią podzielił z innymi. Dobra przestroga.
      A odnośnie Pana sytuacji, jeżeli nie będzie możliwości dalszej spłaty prosze na siłę nie wpłacać jakiś groszy bo to nic nie da, przygotować się na pozew, który wpłynie za kilka miesięcy i powalczyć w sądzie, samemu lub z naszą pomocą.
      W między czasie środki odłożyć na prawo jazdy – zrobić je i załatwić sobie lepszą pracę. Sprawa w sądzie potrwa rok, może się okazać że do tego czasu Pana dochody wzrosną i uda się albo sądownie rozłożyć dług na raty, albo dogadać się z wierzycielem na spłatę ratalną.

  • Bartek

    Kiedy to wszystko przeczytałem -zdalem sobie sprawe jak latwo wpaść w kłopoty, powazne klopoty. Jednak nie ma sytacji bez wyjścia a zycie mamy tylko jedno. jedyne co nalezy robic kiedy ma sie problem z dlugiem to robić wszystko aby z nich wyjsc, nie być biernym. Mam pytanie , nie wiem czy tutaj sie tym zajmujecie ale w mojej okolicy pewien znajomy wziął pozyczle z parabanku, nie wiem na jaka kwote ale postanowil jej nie splacac w ogóle , przedstawiciel przychodzil co tydzien pod jego adres po rate ale ten nie otwierał. W koncu wkurzyli sie w tym parabanku i zlozyli pozew do sądu o wymuszenie- final- musial zapłacic 1000 zł i dostal 400 godzin , do odpracowania spolecznie. Czy jeżeli ja np pozycze od parabanku 1000zł a bede musial splacac np 1950, bo parabanki słyną z tego , że maja bardzo wysokie odsteki, to czy jezeli pozwe do sądu ten parabank to sąd una te ich lichwiarskie odsteki niezgodne z obowiązującym w polsce prawem dt. oprocentowania? Pomimo tego ze jest umowa? pozdrawiam

    • https://antywindyk.pl/ AntyWindyk

      Nie ma potrzeby pozywania parabanku, w momencie gdy parabank pozwie dłużnika o zwrot środków, trzeba podnieść odpowiednie argumenty, broniąc się, nie atakując. To znacznie lepsza pozycja, bo wtedy to wierzyciel musi udowodnić skąd się wzięła dana kwota, a nie odwrotnie.

      A odnośnie znajomego: Jeżeli ktoś pożycza środki i nie spłaca ani złotówki to musi się liczyć z odpowiedzialnością karną i w przypadku braku obrony lub nieumiejętnej obrony – z wyrokiem karnym.

  • Pan Y.

    Moja bajka zaczęła się kiedy stałem się współwłaścicielem działki na której rodzice pobudowali firmę. Wzięli kredyt i w wyniku zmiany rynku nie byli w stanie spłacać zobowiązań. Ponieważ podpisałem zgodę na zaciągnięcie kredytu stałem się współwłaścicielem olbrzymiego długu. Dalej komornicy, groźby (spłacaj albo wierzyciel złoży sprawę do prokuratury o wyłudzenie i co wtedy?), licytacje mienia, zajęcie mienia, komornicy na pensji, brak możliwości znalezienia dobrej pracy bo i tak przecież zabiorą, napiętnowanie społeczne, utrata bliskiej osoby którą sytuacja przerosła (i nie ma się co dziwić). Pogarda ludzi którzy z jednej strony uważają dłużnika za przestępcę, a z drugiej za ofiarę losu która do niczego się nie daje bo by nie mamy długu…
    Zycie w świadomości że i tak wszystko zabiorą, że i tak do końca życia nic nie będę miał.
    … a przecież nigdy nie brałem kredytu.

    • https://antywindyk.pl/ AntyWindyk

      Niestety tak często bywa.
      Takim osobom jak Pan niejednokrotnie możemy pomóc – prosimy o kontakt przez formularz kontaktowy i przesłanie dokumentów jakie otrzymał Pan od komornika.

  • maciek lepton

    Podoba mi się stwierdzenie, że każdy medal ma dwie strony. Niespłacony podwykonawca ma dzieci i komornik odzyskuje długi właśnie dla tych dzieci.
    Ilekroć więc decydujemy się nie spłacać długów warto pomyśleć o tej drugiej stronie medalu.

    • https://antywindyk.pl/ AntyWindyk

      Dlatego my nie reprezentujemy klientów w sporach z innymi konsumentami, tylko z bankami, firmami pożyczkowymi i funduszami.
      BTW – to nie jest tak że “decydujemy się nie spłacać długów”, to nie jest wybór – po prostu z próżnego Salomin nie naleje.