Mam ogromne długi – czy to już koniec? Czy jest jakaś nadzieja?

Mam ogromne długi – czy to już koniec? Czy jest jakaś nadzieja?

Zapewne wielu zadłużonych bardzo często zadaje sobie to pytanie, a w szczególności osoby, które utraciły płynność finansową i mają ogromne długi. Widmo komornika, utraty mieszkania, czy samochodu skutecznie jednak podpowiada jednoznaczną odpowiedź na to pytanie. Jednak czy słusznie?

Długi – komornik to ostateczność

Zdecydowana większość zadłużonych wie, że komornik to ostateczność. Tak, czy owak, w przypadku kredytów i pożyczek, wcześniej czy później odezwie się windykacja. Na początku zaczną się telefony, sms-y,  później listy a także wizyty terenowe windykatora, mające na celu wywarcie na dłużniku presję i w konsekwencji – zapłatę zaległej raty bądź całego kredytu. Abstrahując w tym momencie od tego, czy powyższe działania są zgodne z ogólnie przyjętymi normami prawa i dobrych obyczajów, to w pierwszej kolejności należy przede wszystkim zastanowić się, czy żądana przez wierzyciela kwota jest zasadna co do wysokości, jak i co do zasady.

Co to znaczy?

Wielokrotnie spotykałem się z sytuacjami, gdzie wierzyciel nie potrafił udźwignąć ciężaru udowodnienia przysługujących mu rzekomych wierzytelności – czyli mówiąc wprost – udowodnić tego, ile rzekomo jest mu winny dłużnik. Co ciekawe – ta sytuacja bardzo często dotyczy banków, u których przecież wszystko jest… „jak w banku”. Jak się okazuje – nie zawsze… 

Powracając do pytania przedstawionego w tytule, uważam, że nie należy ślepo wierzyć w to, co wszelkiej maści firmy i kancelarie windykacyjne wygadują przez telefon czy piszą w wezwaniach do zapłaty, nie mówiąc już o płaceniu wskazanych kwot. Dotyczy to również samych banków. Oczywiście, nie jest tak, że zawsze to, co przeczytamy, nie ma pokrycia w rzeczywistości. Jednak dla własnego dobra należy zawsze powyższe informacje dokładnie zweryfikować we własnym zakresie.

Poniżej przedstawiam pewien przykład na opisaną powyżej sytuację:

Wyrok BPH - oddalenie powództwa
Wyrok BPH – oddalenie powództwa przez Sąd Okręgowy

Jak to zazwyczaj bywa, były wezwania do zapłaty, straszenie komornikiem, a finalnie złożenie do sądu pozwu o zapłatę.

Co prawda, sąd pierwszej instancji zasądził dochodzoną kwotę, jednak sąd drugiej instancji był zupełnie innego zdania i zmienił wyrok w ten sposób, że… powództwo w całości oddalił. Oczywiście wierzyciel nie dość, że nic nie uzyskał, to jeszcze dołożył do interesu – musiał pokryć koszty sprawy.

Co to oznacza dla dłużnika?

Warto w tym miejscu wspomnieć co to oznacza dla dłużnika. W związku z wydaniem prawomocnego wyroku w sprawie, wierzyciel już nigdy nie będzie miał prawa dochodzić tego roszczenia w sądzie. Tym bardziej nigdy nie przyjdzie komornik, ponieważ wierzyciel nie dysponuje żadnym orzeczeniem sądowym stwierdzającym fakt istnienia długu. Na marginesie należy wspomnieć, że sąd oddalił powództwo jako nieudowodnione co do zasady. Co to znaczy? To wierzyciel musi udowodnić przed sądem ile i z jakiego tytułu dłużnik rzekomo jest mu winien, co przy zastosowaniu odpowiedniej obrony przez dłużnika – nie jest wcale takie proste. Tym samym brak będzie nawet jakiejkolwiek możliwości wpisu tego długu do biura informacji gospodarczej typu KRD, BIG itp. . Innymi słowy, dług nie istnieje.

Takich przypadków jest znacznie więcej. W zasadzie większość spraw, które wytaczają fundusze sekurytyzacyjne (już wkrótce na blogu więcej o tych dziwnych tworach) może zakończyć się w ten sposób.

Co istotne, stosując powyższy sposób obrony można zaoszczędzić bardzo duże kwoty przy stosunkowo niewielkich kosztach.

Jakby tego było mało, przy takim obrocie sprawy dłużnik może jeszcze na tym sporo zarobić 🙂

Praktycznie standardem stało się wpisywanie rzekomych dłużników chociażby do baz dłużników typu KRD, w sytuacji, gdy wierzyciel nie posiada jeszcze prawomocnego wyroku sądu. Gdy takie zdarzenie miało miejsce, a wierzyciel w przeciągu 14 dni od wyroku sądu oddalającego powództwo nie wykreślił negatywnego wpisu o zadłużeniu, wtedy rzekomemu dłużnikowi przysługuje przeciwko wierzycielowi roszczenie o zapłatę z tytułu zadośćuczynienia za naruszenie dóbr osobistych i dobrego imienia. Już zapadały takie wyroki. I to na niemałe kwoty… 

Jeżeli jesteś właśnie w podobnej sytuacji i masz jakiekolwiek wątpliwości, zachęcam do zadawania pytań w komentarzach. Zawsze postaram się na nie odpowiedzieć.

W kolejnym artykule napiszę więcej, czy to możliwe, że długi czasem znikają, a jeśli tak – to w jaki sposób… 


Spodobał Ci się ten artykuł? Może masz podobny problem? A może jesteś innego zdania? Zachęcamy do wyrażania swoich opinii w komentarzach
na blogu, na samym dole strony